11 Sty 2011

10 tysięcy dializowanych bez terapii. Narodowy Fundusz Zdrowia ignoruje zagrożenie.

0 Komentarzy

Stacje dializ skupione w Nefron, Sekcji Nefrologicznej Izby Gospodarczej Medycyna Polska w związku z zaniepokojeniem pacjentów apelują do NFZ o pilne podjęcie rozmów ze środowiskiem nefrologicznym lub ostatecznie, o wskazanie pacjentom ośrodków, które przejmą ich dializowanie po 1 stycznia 2011 roku. Do dziś, prawie połowie (co najmniej 110 z 250) polskich stacji dializ, leczących ponad 10 tysięcy pacjentów, nie udało się wynegocjować kontraktu z Funduszem. Jeśli sytuacja będzie się przeciągać, od nowego roku chorzy będą pozbawieni dostępu do procedury podtrzymującej ich przy życiu.

NFZ ogłaszał konkursy na kontrakty dla stacji dializ od września. Stacje przystępowały do nich, zdając sobie jednak sprawę z faktu, że aby spełnić wymogi Funduszu oraz zapewnić sprawne funkcjonowanie placówki nie mogą zgodzić się na stawki, które proponuje NFZ. Właściciele stacji złożyli Funduszowi własne propozycje, które urzędnicy konsekwentnie odrzucali. Doprowadziło to do sytuacji, gdy na kilka tygodni przed rozpoczęciem nowego roku połowa polskich stacji dializ nie ma kontraktu na prowadzenie hemodializ – zabiegu, który ciężko chorym na nerki ratuje życie.

Podstawowy powód obecnej sytuacji jest jeden – Narodowy Fundusz Zdrowia nie rozmawia z przedstawicielami środowisk związanych z nefrologią i dializoterapią, nawet nie próbuje dojść do porozumienia. Urzędnicy stawiają nas pod ścianą, rzucając nie mające poparcia w wyliczeniach propozycje i czekają aż narastające problemy, jak co roku, ‚jakoś same się rozwiążą’” – tłumaczy dr Dariusz Aksamit, prezes Nefron Sekcji Nefrologicznej Izby Gospodarczej Medycyna Polska (organizacja zrzeszająca właścicieli ponad połowy stacji dializ w Polsce).

Najważniejsze problemy, które czekają na rozwiązanie od kilku lat, to oferowana przez NFZ zbyt niska liczba zabiegów w stosunku do leczonych pacjentów oraz brak indeksacji stawki za zabieg hemodializy. Chorych dializowanych przybywa w tempie około 7 proc. rocznie. Stacje dializ co roku wykonują więc więcej zabiegów niż zakontraktowały, ale Fundusz zdaje się tego nie zauważać. Jeszcze w sierpniu tego roku Sekcja Nefrologiczna przesłała do NFZ plan ilości zabiegów hemodializy na 2011 rok przygotowany przez poszczególne stacje dializ z całej Polski. Analiza ta została jednak pominięta przy planowaniu podziału środków przez NFZ na najbliższy rok. Niedoszacowanie ilości zabiegów powoduje powstanie nadwykonań – o ich zapłatę stacje często muszą się domagać w sądzie. Postępowania sądowe o nadwykonania powstałe w zeszłym roku trwają do dziś.

NFZ chce w 2011 roku płacić za świadczenie 414 zł, czyli tyle, ile Nefron wynegocjował w 2009 roku. Tymczasem jeszcze na przełomie 2008 i 2009 roku sam Fundusz zebrał dane finansowe z większości polskich stacji, z których wynikało, że średnia cena za dializę powinna wynosić nieco ponad 443 zł. Dziś, z danych zebranych przez Nefron wynika, że realny koszt dializy to 460 zł. NFZ proponuje obecnie świadczeniodawcom cenę nie mającą żadnego pokrycia w wyliczeniach, nie uwzględniającą inflacji i wzrostu płac oraz zmian w przepisach generujących dodatkowe koszty. Nefron mając na uwadze skomplikowaną sytuację finansową NFZ zaproponował stopniowe zwiększanie stawki za hemodializę – w 2011 miałoby to być zaledwie ok. 2,5 proc. Niestety nawet tak symboliczna zmiana nie została zaakceptowana przez NFZ.

Sytuację dodatkowo komplikują regulacje prawne dotyczące świadczeń gwarantowanych określone we wciąż nieznowelizowanych (pomimo składanych deklaracji) rozporządzeniach Ministerstwa Zdrowia, które muszą być w całości respektowane od przyszłego roku. Stacje dializ są zobowiązane m.in. do zapewnienia obecności lekarza nefrologa przez cały czas działania (dla stacji pracujących na 3 zmiany oznacza to więc zatrudnienie co najmniej 3 lekarzy, podczas gdy w Polsce brakuje lekarzy tej specjalności nawet do tego, by zatrudnić po jednym w każdej stacji) i przewozu chorych środkami transportu sanitarnego (co jest dużo droższe, niż rozwiązanie stosowane dotychczas).

Narodowy Fundusz Zdrowia został powołany do finansowania świadczeń i my chcemy tylko, by uczciwie wywiązywał się ze swoich obowiązków. My, właściciele i operatorzy stacji dializ nie prowadzimy innej działalności i nie mamy innego płatnika. Utrzymujemy stacje w całości z pieniędzy NFZ – jesteśmy uzależnieni od decyzji urzędników. W 2009 i 2010 przez pierwszych kilka miesięcy roku leczyliśmy naszych chorych bez kontaktów, za własne pieniądze. Na zapłatę zaległości przez NFZ czekaliśmy kolejnych kilka miesięcy. Nasze długi rosły, a my zamiast wprowadzać do leczenia nowe technologie i leki zajmowaliśmy się żonglerką finansami. Dziś nie dzieje się nic, co mogłoby doprowadzić do ustalenia wspólnego stanowiska z Funduszem, a to oznacza, że od pierwszego stycznia znajdziemy się naprawdę w bardzo trudnej sytuacji. W tej chwili, mając cały czas nadzieję na powrót do rozmów z NFZ, pozostało nam już tylko chyba apelowanie do urzędników, by zawczasu wskazali chorym placówki, które będą mogły przejąć ich leczenie, gdyby którykolwiek z operatorów stacji nie poradził sobie ze stale pogarszającą się sytuacją” – mówi Dariusz Aksamit, prezes Nefron. Aksamit dodaje, że sytuacji w żadnym razie nie rozwiązuje deklaracja, że Fundusz będzie płacił za wykonane świadczenia (NFZ ma taki obowiązek, ponieważ dializa jest procedurą ratującą życie). „Świadczeniodawcy notorycznie kredytują NFZ. Kwoty te idą w miliony, a w obecnej sytuacji przestaje nas na to stać. Kilka tygodni działalności na kredyt może spowodować zamknięcie stacji i likwidację firmy. Musimy przecież płacić na bieżąco dostawcom leków i sprzętu, pracownikom i firmom świadczącym usługi, jak np. transport. Nie możemy liczyć, tak jak stacje publiczne, na oddłużenie ze środków publicznych lub dotację z lokalnych podatków pozostających w gestii samorządów terytorialnych. Dla NFZ to perspektywa zupełnie abstrakcyjna, dla nas to wizja bankructwa, ale dla pacjentów to nierzadko kwestia życia i śmierci: dializowani to często osoby starsze i schorowane, które nie będą miały siły, by 3-4 razy w tygodniu spędzić w samochodzie kilka godzin na poszukiwaniach działającej stacji dializ” – dodaje Aksamit.

Stawka za dializę najniższa w Europie i ciągle spada

Pacjenci w Polsce mają dostęp do najnowocześniejszego na świecie sprzętu i technologii – ich terapia przebiega według identycznych standardów i procedur jak w stacjach w Europie Zachodniej czy Stanach Zjednoczonych. Tylko stawka, jaką płaci NFZ, jest diametralnie inna. Przy obecnym kursie euro wysokość refundacji hemodializy w Polsce wynosi około 105 euro. Wysokość refundacji w naszej części Europy to np. 110 euro w Rumunii, 130 euro w Czechach i Słowacji czy 160 euro w Słowenii. Nie mamy szans porównywać się natomiast z krajami Europy Zachodniej, gdzie stawki są nawet kilkukrotnie wyższe: Niemcy – 180 euro, Francja – 289 euro, Szwecja – 300 euro (we wszystkich wymienionych krajach podana kwota refundacji dotyczy tego samego zabiegu hemodializy).

[do góry]
O autorze


Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *