25 Paź 2011

Bałagan czy hipokryzja? NFZ od lat traci pieniądze nie dostrzegając rzeczywistej liczby dializowanych

0 Komentarzy

Kilkaset tysięcy złotych rocznie kosztuje Narodowy Fundusz Zdrowia odwlekanie zapłaty za dializy wykonane ponad plan. Fundusz spłaca swoje zobowiązania za te zabiegi (do których finansowania zobowiązują go polskie przepisy) często dopiero po kosztownych przegranych sprawach w sądzie. Jedną z przyczyn takiej sytuacji jest regularne zaniżanie przez NFZ szacowanej liczby chorych. Specjaliści Nefron Sekcji Nefrologicznej Izby Gospodarczej Medycyna Polska drugi rok z rzędu przygotowali opracowanie nt. liczby dializowanych w Polsce i niedoszacowaniach kontraktów na dializy. Dokument trafił do Funduszu, ale podobnie jak i w roku poprzednim – został zignorowany.

W 2010 roku Narodowy Fundusz Zdrowia nie zakontraktował zabiegów dla 543 ciężko chorych na nerki. W tym roku, gwarancji leczenia nie ma 268 dializowanych w placówkach niepublicznych. Pacjenci nie pozostają jednak bez opieki. Stacje dializ przyjmują wszystkich, którzy się do nich zgłoszą (dializa jest procedurą ratującą życie), co skutkuje tym, że co roku wykonują co najmniej 100 tys. zabiegów ponad limity ustalone przez Fundusz. NFZ ma obowiązek uregulowania należności za dializy i regularnie ogłasza, że to robi, ale rzadko się zdarza, by robił to dobrowolnie. Dług Funduszu wobec stacji dializ przekracza 35 milionów złotych, a najstarsze zaległości mają kilka lat (17 mln za rok 2010 i 3,2 mln za lata 2008 i 2009). „Sprawy o zapłatę trafiają do sądu. Spory toczą się w nieskończoność, angażują wiele osób i, co najważniejsze dla wszystkich opłacających składkę zdrowotną, kosztują mnóstwo pieniędzy. Wygrywamy procesy, bo nie może być inaczej – takie jest prawo. Każdy kosztuje jednak polskiego podatnika około 50 tys. złotych. To opłaty sądowe, koszty procesowe i wynagrodzenie prawników, a takich spraw co roku w skali kraju jest kilkanaście. NFZ mógłby przecież wydać te pieniądze na leczenie chorych. Gdzie tu jest logika?” – pyta Dariusz Aksamit, prezes Nefron, Sekcji Nefrologicznej Izby Gospodarczej Medycyna Polska. „Co ciekawe, ze zbyt niską liczbą zakontraktowanych świadczeń problem mają przede wszystkim niepubliczne stacje dializ. To dziwna i niesprawiedliwa praktyka, zupełnie dla nas niezrozumiała” – dodaje Aksamit.

Kredytowanie Funduszu jest dla operatorów stacji dializ wielkim obciążeniem. „Do tej pory zaciskaliśmy zęby i domagaliśmy się wyłącznie podstawowych kwot. Po latach przepychanek sądowych, mniejszym operatorom coraz trudniej jednak zbilansować budżety bez należnych im pieniędzy. Dziś poważnie rozważamy włączenie do pozwów także kwot wynikających z odsetek za przedawnione płatności. Długo się przed tym opieraliśmy, zdając sobie sprawę z faktu, że to dodatkowo umniejszy budżet Funduszu, ale nie mamy wyboru. Musimy myśleć o przyszłości stacji dializ: o pacjentach, o miejscach pracy specjalistów najwyższej klasy i naszych zobowiązaniach wobec lokalnych społeczności” – zapowiada Ryszard Zając z Diaverum Polska.

Pacjent skierowany na dializę ma prawo wyboru stacji, w której co drugi dzień przechodzi kilkugodzinne zabiegi oczyszczania krwi z toksyn. Chorzy wybierają placówki najbliższe ich miejscu zamieszkania, te dysponujące sprzętem najwyższej jakości albo po prostu miejsca, w których najlepiej się czują. „W piśmie przesłanym do nas w sierpniu przez Małopolski Oddział NFZ, jego dyrektor zrzuca na nas ryzyko i decyzje dotyczące przyjmowania pacjentów ponadlimitowych. Każe nam decydować czy chcemy czekać latami na nasze pieniądze, czy odsyłać pacjentów z kwitkiem po wyczerpaniu limitu. To cyniczne podejście, zupełnie nie uwzględniające interesu pacjenta, taki typowo urzędniczy sposób na zamiecenie problemu pod dywan. Gdybyśmy zamknęli drzwi przed chorymi, których leczenia nie obejmują kontrakty, ci zmuszeni byliby co drugi dzień szukać stacji dysponującej wolnymi miejscami, zorganizować sobie transport i jechać, często przez kilka godzin, do stacji oddalonej o kilkadziesiąt kilometrów. I to wszystko dlatego, że urzędnicy nie chcą przyjąć do wiadomości ilu w rzeczywistości jest w Polsce osób dializowanych. Dializa jest  świadczeniem ratującymi życie i obowiązkiem Funduszu jest zakontraktowanie odpowiedniej liczby zabiegów dla wszystkich potrzebujących pacjentów. Inaczej działa wbrew prawu” –  mówi Tomasz Prystacki, Dyrektor Zarządzający Fresenius Nephrocare Polska. „NFZ zamiast płacić za leczenie pacjentów umieszcza swoje pieniądze na lokatach. To dość niespotykana praktyka” – komentuje ostatnie doniesienia o zgromadzeniu przez NFZ na lokatach dodatkowych środków w wysokości 54 mln Zbigniew Dembiecki z Avitum Poland.

Zdaniem członków Nefron, u podstaw wszystkich ich problemów leży fakt, że Narodowy Fundusz Zdrowia nie rozmawia z przedstawicielami środowisk związanych z nefrologią i dializoterapią, całkowicie pomijając opinie specjalistów przy planowaniu wydatków. Oto najlepszy przykład: w sierpniu 2010 roku Nefron przesłał centrali NFZ plan liczby zabiegów hemodializy na 2011 rok przygotowany przez poszczególne stacje dializ z całej Polski. Fundusz zignorował dokument. „Przy opracowywaniu budżetu NFZ oparł się na wyliczeniach nie mających żadnego oparcia w faktach i czekał, jak co roku, aż narastające problemy ‚jakoś same się rozwiążą’. Nic nie wskazuje na to, że w tym roku będzie lepiej, a problem będzie dotyczył coraz większej grupy pacjentów, ponieważ najważniejszą cyfrą, której NZF zdaje się nie zauważać jest regularny wzrost liczby chorych. Co roku przybywa ich ok. 5-6 procent” – kończy Dariusz Aksamit.

[do góry]
O autorze


Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *